31 październik 2010 - Jeden z 7 cudów Ukrainy

31 październik 2010

W ten weekend padła propozycja by wyjechać gdzieś poza Kijów. Ileż bowiem można siedzieć w ponurym blokowisku na Trojeszcinie. Liuda  zaproponowała Humań i odwiedziny parku botanicznego - Zofiówka. Co ciekawsze, park ten był założony przez Polaka - Stanisława Szczęsnego Potockiego, który władał tymi ziemiami na przełomie XVIII i XIX w i który niezbyt chwalebnie zapisał się na kartach naszej historii. (Targowica)

Powstał jako podarunek dla jego żony Zofi Potockiej i kosztował, jak na tamte czasy, niebagatelne pieniądze.

 Nie powiem żebym chętnie zerwał się z łóżka w sobotę o godzinie 7 rano. Niemniej wyboru zbytniego nie miałem. W końcu wczoraj obiecałem że wszyscy, tj, Liuda, Dima i ja wyjedziemy rano by zobaczyć jeden z 7 cudów Ukrainy. Tak bowiem jest reklamowane to miejsce.

Wyjechaliśmy ok 8 rano, przez całe miasto przemknęliśmy bezproblemowo, tylko w okolicach Placu Moskiewskiego pojawił się pierwszy korek. Niemniej udało się i poźniej już mknęliśmy po szybkiej trasie M05/E95 na Odessę. Na początku spore zdziwienie, 2 pasy w jedną stronę, 2 pasy w przeciwną, po środku pas zieleni, na którym to często stoją policjanci. Dlaczego po środku? Ano, większe prawdopodobieństwo że wyłowią tych, którym się śpieszy i wyprzedzają, a dwa że mogą równocześnie wypatrywać tych jadących z drugiej strony.  Czyli prawdopodobieństwo dobrego zarobku w dzień wzrasta.

Powracając do samej drogi,  szeroka, bez zbytnich zakrętów robiła dość dobre wrażenie. To że czasami pojawiły się wyboje, nie było jeszcze takie straszne. Niemniej po 200 km miałem już takiej jazdy dosyć. Co z tego że jedzie się prosto i bezproblemowo, jeżeli nasz samochód -Skoda Fabia, średnio znosi wyboje przy 120 km/h. Kolejny raz potwierdza się zasadność posiadania jeepa na Ukrainie.

Ok 11.00 dojechaliśmy do samego parku. Za parking zapłaciliśmy 15 uah, za bilet 12 uah/os. Sam Park, nie powiem, przyjemny i w czasach jego świetności na pewno musiał robić ogromne wrażenie. Te czasy, oczywiście już minęły, niemniej ponoć starają się ciągle do nich nawiązać.

Ludzi bardzo dużo, mnóstwo młodych par, które przychodzą tutaj na fotosesje. Sporo mam z wózkami oraz samych dzieci. To ponoć najpopularniejsze miejsce wśród lokalnej ludności. Do parku prowadzą dwa wejścia, jednak spokojnie można się i dostać przez dziury w płocie. Zapewne lokalna społecznośc z tego korzysta, gdyż powątpiewam że za każdym razem płacą 12 uah.

W samym parku, zgromadzono ponoć bogate zbiory roślin, które mogą przetrwać w danym klimacie. Dzięki temu, miłośnicy przyrody lub studenci okolicznego uniwersytetu sadowniczego mają możliwość bezpośredniego zapoznania się  z niektórymi gatunkami.

Na samo zwiedzanie przeznaczyliśmy ok 4 h i myślę że w zupełności to wystarczy. O ile dzień jest dłuższy i pogoda dopisuje, można także dodatkowo zrobić piknik na łonie natury.

Powrót do Kijowa zajął ponad 3 h, wszystko z racji korków, które utworzyły się przy samym wjeździe. Wiele osób wraca z okolicznych daczi i jest to tutaj normą. Po drodze zahaczyliśmy jeszcze o Metro (odpowiednik znanego u nas Makro) i kolejny raz miałem możliwość przekonania się że ceny produktów spożywczych w Polsce są niższe niż na Ukrainie. Dla przykładu powiem tylko iż parówki kosztują tutaj więcej niż kilogram mięsa, tj - te zjadliwe, przynajmniej 60 uah za kilogram. Cena piwa wiele rzeczy jednak rekompensuje ;)

Kijów i nie tylko I Wiza I Praca I Mieszkania I Transport I Kolej I Ceny I Odessa I Symferopol I Donieck
Polityka i gospodarka I Nowa Europa Wschodnia  I  Ośrodek Studiów WschodnichWPHiI I Kolegium Europy Wschodniej

Turystyka i porady I Blog o Ukrainie  I  PoradyABC Ukrainy

Popularna prasa I Rzeczpospolita  I  KyivPostKommiersantKorespondent I Zahid

 Inne I  Galeria kolegi I Portal Marketera I