19 maj 2011 - Wizyta w Odessie

Kolejne bojowe zadanie jakie otrzymałem to wizyta w Odessie gdzie odbywały się targi z branży wnętrzarsko - budowlanej. Stąd nasz stand był tam jak najbardziej pożądany.

Tym razem nie mogłem skorzystać z auta, gdyż równocześnie w delegację wyjechał dyrektor firmy. Niemniej nawet to i lepiej. Raz, darowałem sobie  niezapomnianych wrażeń z jazdy po tutejszych drogach. A dwa, miałem większą swobodę przy zwiedzaniu miasta i okolicznych kafejek.

Pociąg "Черноморский" wyruszał z Kijowa o 21:54 by o 6:10 dotrzeć na miejsce. Szczegółowe rozkłady pociągów ukrainskich znajdziecie na stronie ukrainskich kolei Sam bilet kosztował 156 UAH.

Ostatni raz w Odessie byłem prawie 8 lat temu, spodziewałem się więc sporych zmian. Tym bardziej, iż w tamtym okresie miasto tak jakby "wyprzedzało" rozwojem pozostałe miasta ukrainskie, które wtedy zwiedzaliśmy.

Jest to chyba typowe dla większych portowych miast, które były i są oknem na świat. Z korzyścią dla mieszkańców jak i marynarzy, pływających po wodach całego świata. Zawsze bowiem, tym ostatnim, było łatwiej sprowadzić towar nieobecny na półkach sklepowych. Zarówno wtedy  jak i obecnie.

8 lat temu tą różnicę dawało się wyraźnie wyczuć.

Po wyjściu z pociągu pojawił się znajomy widok monumentalnego dworca. Jak już wspominałem dworce kolejowe na Ukrainie robią spore wrażenie. Szczególnie jeżeli porównać je z naszymi...

Kolejny raz Miasto bohater - Odessa przywitała mnie w swoich "progach".

Od razu zamówiliśmy taxi i udaliśmy się do hotelu. Należy dodać, iż z hotelami w Odessie nie jest lekko. Ceny tych normalnych są raczej kosmiczne, a jakość tych tańszych jest raczej średnia. Nam udało się jednak odnaleźć niedrogi i przyzwoity wariant, w samym centrum.

Był to malenki budynek z przytulnymi pokojami, o dumnie brzmiącej nazwie Kleopatra. Obiekt znajdował się na ulicy Sadowa 13, bardzo blisko głównego deptaka Derybasivs'ka. Choć pokoje były dostępne od godziny 12, udało nam się zostawić rzeczy i ok 7 wyszliśmy na poszukiwanie śniadania. Zapomniałem bowiem dodać, iż na 2 dni do Odessy, razem ze mną udała się Aliona - dyrektor jednego z działów.

Poniżej kilka fotek z hotelu, który mimo kilku mankamentów polecam. Tanio, przyjemny wystrój i pomimo bliskiego centrum, trochę oddalony od głośniejszych ulic. Minusem na pewno jednak jest brak klimatyzacji i pewna informacja z 3 fotki :)

Jak więc widać powyżej, sam pokój nie jest zły.

Poszukiwanie otwartego lokalu o 7 rano sprowadziło się do tego, iż wylądowaliśmy na  Mcśniadaniu. Tylko to miejsce było bowiem otwarte - w pozostałych kafejkach panowała błoga cisza. Po spożyciu posiłku pozostawało nam ponad 2 h do otwarcia targów.

Wypadało więc pozwiedzać i oznajomić się z drogą do centrum targowego.

Pierwszą rzecz  którą wypatrzyliśmy po drodze była Odesska Opera.Budynek pięknie odrestaurowany i robiący spore wrażenie.

Następnie udaliśmy się na bulwar by podziwiać słynne schody Potiomkinowskie z widokiem na Morskij Wokzał. Czyli miejsce gdzie odbywały się targi.

Przedłużeniem schodów, był Primorskij Bulwar, gdzie widoki były o niebo lepsze. Od tego to właśnie momentu, zacząłem się przekonywać, iż mity o pięknościach z Odessy nie są przesadzone. 

Na samym bulwarze, u progu schodów stoi spiżowy pomnik księcia Armando Emmanuela de Richelieu ubranego w rzymską togę. Najsłynniejszy gubernator Odessy, który na początku XIX wieku, uczynił z tej mieściny (9000 mieszkańców) prężny ośrodek portowy i handlowy do tej pory jest darzony sporym szacunkiem.

Choć targi trwały cztery dni, minęły bardzo szybko. Wieczorami miałem jeszcze czas na zwiedzanie miasta i słuchając Lao Che wchłaniałem tamtejszą atmosferę.

A jest ona zdecydowanie inna niż w Kijowie, czy pozostałych ukrainskich miastach. Po pierwsze, Odessa ma ten wspomniany pierwiastek zachodni, architektonicznie nawiązując do niektórych miast francuskich czy angielskich. Mnie osobiście sporo ulic kojarzyło się z Londynskim Kensington i Notting hill. Ten sam splendor,  przepych i wspaniałe rezydencje. W centrum dominuje styl XIX wiecznej architektury, za który, w dużym stopniu odpowiadał właśnie wspominany książe.

Po drugie, jest to miasto wypoczynkowe z ogromną ilością turystów, zarówno z Moskwy jak i USA. Ta atmosfera wypoczynku, zadowolonych ludzi, powolnego relaksu udziela się od razu. Jeżeli dodać do tego mnóstwo pubów, restauracji i kafejek, można tutaj naprawdę odpocząć.

Jak również wydać ogromne sumy pieniędzy. Bo Odessa do miast tanich nie należy. Niemniej te normalne miejsca są w zasięgu przeciętnego rodaka.

 Ja szczególnie polecam zapuszczanie się w mniej popularne uliczki i i zwiedzanie rzadziej  uczęszczanych miejsc. Naprawde, mają niesamowity klimat.

Jeżeli jednak nie odpowiadają wam takie klimaty, śmiało możecie rozkoszować się "hedonistyczną" wersją Odessy. Puby, cluby, markowe butiki, dyskoteki na plaży plus powszechnie występujące platany kloniste, które kojarzone są z południowymi krajami, prawie pozwalają zapomnieć gdzie się znajdujemy.

No właśnie - tylko to prawie...

Jedną z największych zabawowych atrakcji Odessy jest Arkadia. Miejsce, gdzie znajdują się najlepsze i najdroższe dyskoteki i cluby. To tutaj z łatwością można stracić sporą część wypłaty. (Drinki ok 50 zł) To tutaj można zobaczyć miejscowe i przyjezdne piękności.

Poniżej zdjęcia z jednego klubu - Itaka, w którym odbywał się bankiet z okazji targów. Nie powiem, zrobił na mnie wrażenie. Choć to takie typowe posh place....

W jednych z loż my zasiedliśmy, kelnerki biegały między nami jak nakręcone, a na dole dyskoteka...

Jak wspominałem wolę jednak inne atrakcje. Równie efektowne co kamienice i zabytki architektury są również parki w Odessie. Poniżej fragmenty jednego z parków obok ulicy Derybasivs'ka

A poniżej moje wyobrażenie rodowitych Odessistów. W ten sposób wyobrażałem sobie starych mieszkańców tego miasta. Coś a'la odpowiednik mieszkanców Pragi w Warszawie. Kaszkiet, rozpięta koszula i złoty łańcuch.

Chyba za dużo filmów się naoglądałem, jednak uwierzcie, taki obraz mieszkańca Odessy wbił mi się w głowę...

I skoro już wspomniałem o miejscowych, czy też przyjezdnych pięknościach, to pozwolę sobie tym akcentem skończyć. Poniżej, kilka przypadkowych fotek, które zrobiłem. Jest to naprawdę malutka część tego co można tam na ulicach zauważyć.

A po powrocie, gdy pokazywałem fotki, Liuda przyznała że owszem, ale dodała że w Mikołajowie (Николаев) to dopiero chodzą piękności.......

Za tydzień będzie tam Marek, zda relacje.

 

Kijów i nie tylko I Wiza I Praca I Mieszkania I Transport I Kolej I Ceny I Odessa I Symferopol I Donieck
Polityka i gospodarka I Nowa Europa Wschodnia  I  Ośrodek Studiów WschodnichWPHiI I Kolegium Europy Wschodniej

Turystyka i porady I Blog o Ukrainie  I  PoradyABC Ukrainy

Popularna prasa I Rzeczpospolita  I  KyivPostKommiersantKorespondent I Zahid

 Inne I  Galeria kolegi I Portal Marketera I