9 czerwiec 2011 - Wyprawa na Corfu

Pomysł urlopu na Corfu podsunął mi Lechu który, wraz z żoną Emilą, wyemigrował kilka lat temu do Albionu

W styczniu, służbowo był w Kijowie gdzie nie omieszkałem pokazać mu paru miejsc.

Miało to też swoje "drobne" konsekwencje dnia następnego.

Jednak o tym to może już napisze Leszek na swym blogu.

Jak zacznie go pisać.....

Dla mnie najważniejsze jednak było to, iż  po kilku latach kontakt  został  odnowiony.

Padła wtedy wstępna propozycja, byśmy z Liudą przemyśleli wariant Corfu pod koniec maja. Kretę mieli przerobioną już dwukrotnie, stąd chcieli spróbować z nową destynacją

No i żeby się nie rozpisywać, udało się wspólnie wszystko dograć. Terminy, czartery, urlopy, noclegi itp.

30 maja wylecieliśmy do Warszawy, skąd, 31 maja, mieliśmy czarter na Corfu.

Po około 3 h lotu przybyliśmy na wyspę. Leszek i Emila wynajęli wcześniej samochód i czekali na nas na lotnisku. Stąd szybki transfer do hotelu i ok 20.30 zameldowaliśmy się w hotelu Odysseus w Paleokastritsa.

Mega przyjemne miejsce, z rozkosznym widokiem z balkonu na morze. Polecam wszystkim którzy szukają spokojnych miejsc, gdzie rodaków i dyskotek niewiele. A wszystkim, którzy lubią "bling-bling" jak to mawiał Lechu, powiadam - niech szukają dalej.

Corfu nazywane jest najbardziej zieloną wyspą Grecji i już pierwszego dnia wiedzieliśmy dlaczego. Wszędzie cytrusy, cyprysy i gaje oliwne. To właśnie ta wyspa odpowiada za 60% produkcji greckich oliwek i oliwy. No i jeżeli do tego dodać sektor turystyczny, to już wiemy czemu jest tak chętnie odwiedzana przez Niemców i Anglików.

Z racji, iż do końca pierwszego dnia nie zostało nam zbyt wiele czasu, po kolacji postanowiliśmy się lepiej poznać przy piwku. Choć Leszka znałem długo, musiałem zatrzeć dawne wrażenie Emili, że jestem pompatyczny i że mam radiowy głos.

Z tym radiowym głosem to wiem że mi się udało, z tym drugim to już nie wiem...

Liuda zaś nie miała wcześniej okazji by poznać kogokolwiek z nich. Stąd integracja wydawała się najlepszym rozwiązaniem.

Powiem krótko, było udanie, a jedną z konsekwencji spożywania piwa mythos była nocna kąpiel w Adriatyku przeplatana drobnymi przygodami.

Ot, choćby nurkowanie o 1 w nocy w poszukiwaniu zagubionej obrączki.

Dodam, iż akcja zakończyła się sukcesem i uchachani wracaliśmy do pokoi.

II dzień

W dniu kolejnym zaczęliśmy zwiedzanie od restauracji i obfitego śniadania. Choć w szwedzkim bufecie nie było fajerwerków, było wszystko co potrzeba.

A na pewno dużo większa różnorodność niż podczas własnych śniadań.

No i jeżeli dodać wyborną obsługę, to znowu dajemy piąteczkę.

Ok 11 wyruszyliśmy samochodem na południe.  Szeroka, piaszczysta plaża Agios Gordis niedaleko Sinarades była pierwszym miejscem na którym się rozbiliśmy.

Od razu poszliśmy pływać, a później przez chwilkę legliśmy na słońcu. Tzn przez chwilkę to Leszek i ja. Dziewczyny wygrzewały się dość długo.

My w międzyczasie zaczęliśmy eksplorować okoliczne skałki. No i z 2 h zleciały

Między skałkami zdarzały się śmieci i róźne pozostałości po turystach. Niby niewiele, ale wrażenie potrafiły troszkę zepsuć. Niemniej sama przyroda, różnorodność skał, turkus morza i słońce robiły jak najlepsze wrażenie.

Co do samej plaży, to dodam jedynie, iż jest to świetne miejsce dla rodzin z dziećmi - piaszczysty, powolny spadek, praktycznie zero skał na dnie.

Dla osób z maskami, jak my, okoliczna woda była jednak dość monotonna. Rzadko udało się wypatrzyć coś ciekawego.

Po kilkugodzinnym leniuchowaniu i pływaniu przyszedł czas na zwiedzanie. Tym bardziej, iż słońce piekło niemiłosiernie i ja już tęskniłem za cieniem.

Zaczęliśmy od Sinarades. Bardzo fajna miejscowość z tradycyjnymi zabudowaniami. Mała, ale robiąca przyjemne wrażenie

 

Spędziliśmy tam chwilkę, a że  było już po 18 przyszło nam powoli wracać do hotelu. Po drodze podziwialiśmy widoki

Po powrocie do hotelu i pokolacyjnym piwku,  LIuda oznajamiała nas z zasadami gry w "Duraka"

I chyba w końcu przyswoiłem zasady tej gry karcianej.

Nie przestrzegło mnie to jednak przed kilkukrotnym posiadaniem wielce szanownego tytułu "Dureń" w wydaniu rosyjskojęzycznym.

III dzień

Dzień kolejny to już prawdziwe zwiedzanie.

Tym razem za cel wzieliśmy północno-wschodnią część Corfu, po drodze zaliczając najwyższe góry na wyspie.

Jechaliśmy przez Skripero i Ano Karakiana, po drodze podziwiając rozpościerające się widoki. Nie powiem, tamtejsze drogi do najłatwiejszych nie należały. Dobrze że Lechu "urodził się z kierownicą" i w pokonywaniu serpentyn górskich był już zaprawiony. Podążając do pierwszego punktu -Strinilas, zatrzymaliśmy się w kilku miejscach by porobić zdjęcia.

Poniżej, nasza czwóreczka w komplecie. Ja, Liuda, Emila i Leszek

Strinilas, wg zapewnień przewodników miało być interesującą wioską, słynną z lokalnego wina Moschato. Nas jednak niezbyt urzekła, zgodnie stwierdziliśmy, iż trzeba szukać dalej.

Następnym celem podróży był Pantakrator - najwyższa góra Corfu ok 906 m n.p.m.  na której to szczycie znajduje się klasztor. Oprócz nas, było tam również sporo turystów, w tym, angielska telewizja kręcąca programy podróżnicze

Powietrze było lekko zamglone, stąd fotki stamtąd nie wyszły mi porywające

Udając się dalej na południe zboczyliśmy z głównej drogi i przez kilka kilometrów poruszaliśmy się po drodze szutrowej, nieprzerwanie zastanawiając się czy gdziekolwiek dojedziemy.

Jednak nasz hyundai getz dawał rade.

Celem naszym była Paleo Perithia - opuszczona wioseczka w górach. Zamieszkiwana ponoć tylko przez trzy rodziny, które prowadziły okoliczne tawerny.

I jak się okazało, warto było tam jechać. Mimo częściowego porzucenia i pozostałych ruin klimat miejsca udzielał się od razu. Polecamy

Po godzinie zwiedzania skierowaliśmy się na wybrzeże by dojechać do Kassiopi, wcześniej jednak zatrzymaliśmy się na w gaju oliwnym, gdzie pewna cyganka znowu weszła w kadr ;) 

Słońce piekło stąd postanowiliśmy się ochłodzić na plaży po drodze - Kalamaki. Całkiem przyjemne warunki dla nurkowania. Sporo podwodnych kamieni i na pewno dużo większa różnorodność fauny morskiej niż na plaży z poprzedniego dnia.

W samym Kassiopi, które okazało się dość klimatyczną miejscowością zatrzymaliśmy się na 2 h, by pozwiedzać ruiny weneckiego zamku, oraz centrum. Miejsce z lekka "posh" niemniej na pewno warte odwiedzin.

Droga powrotna, tym razem wzdłuż wybrzeża, zajęła nam dużo mniej czasu. Po minięciu miejscowości Kendroma, Nisssaki i Agios Markos, powróciliśmy na drogę, prowadzącą do Paleokastritsa.

IV dzień

 Tym razem udaliśmy się na północno zachodnią część wyspy by zobaczyć Sidari i słynny Canal d'Amour - fantazyjne przykłady erozyjnej działalności morza na nadbrzeżny piaskowiec.

Sama miejscowość raczej mało porywająca, zdecydowanie nastawiana na masowego odbiorcę z Anglii. I wg mojego odczucia, raczej na takiego co czyta The Sun i Daily Star niż The Times, czy Guardian.

Następnym miejscem postoju było Cape Drastic. Wg mnie, najlepsze widoki wspomnianego przylądka są dostępne z poniższego miejsca. (pierwsze zdjęcie stara lustrzanka, drugie cyfrowy głuptak)

Na samym dole, poza gorszymi widokami i możliwością przepłynięcia się łodzią wielu atrakcji zbytnio nie ma

Kolejnym miejscem, które przypadkowo odkryliśmy była plaża Afionas niedaleko miejscowości o tej samej nazwie.

By tam się dostać należy znaleźć restaurację Dionysos i po przejściu przez okoliczny "ogród" udać się wąską ścieżką wzdłuż nadbrzeża. Już na samym początku drogi rozpościera się ciekawy widok na pobliską plażę Agios Georgios.

A po przejściu kolejnych 500 metrów ukazał się dużo bardziej niesamowity widok -  Agios Afionas

Kameralna plaża, prawie wyłącznie do naszej dyspozycji. Niesamowite miejsce do nurkowania i odpoczywania. Parę godzin nam tam zleciało. Polecamy

Sama miejscowość jest także warta obejrzenia - szczególnie urokliwe są wąskie uliczki.

Tam też udaliśmy się do greckiej taverny - zamówiliśmy mousake (coś a'la lasagne z bakłażanami) i Souvlaki - czyli greckie szaszłyki.

Do hotelu wracaliśmy najedzeni i w wybornych nastrojach.

V dzień

 Tym razem padł pomysł by wynająć łodkę motorową do godz 18. Koszt łódki 50 euro + paliwo ok 30 euro za cały dzień. Zapewniam, frajda murowana.

Opłynęliśmy praktycznie całe zachodnie wybrzeże - poczynając od wcześniej odkrytej plaży Afionas  aż do południowe brzegi wyspy.

Gdy znaleźliśmy interesujące miejsca zatrzymywaliśmy się by popływać i ponurkować.

Wiele razy..

Tradycyjnie już wróciliśmy zadowoleni i lekko zmęczeni.

Wieczorem, kolejne piwka na ochłodę i kolejna sesja w duraka.

Ewidentnie gra w karty mi nie idzie.

VI dzień

W niedzielę postanowiliśmy pozwiedzać Kerkyre - czyli stolice Corfu. Na pewno warte uwagi jest centrum, stara forteca, wysepka Kanoni. Oczywiście miejsc które warto zobaczyć jest więcej, my jednak podeszliśmy do tego luźniej. Tzn co będzie po drodze to oglądamy. Pełen light i chill out. Poniżej, widoki ze starej Fortecy

Poniżej, jedna z typowych uliczek w centrum Kerkyry

I osławione Kanoni

 VII dzień

Ostatni dzień pobytu postanowiliśmy spędzić lightowo. Tzn plumskając na pobliskiej plaży i zwiedzając ruiny pobliskiego zamku - Angelocastro. Szczególnie polecam niesamowite widoki rozpościerające się ze szczytu gdzie wznosił się kiedyś zamek. Otaczające skały i turkusowa woda sprawiają niesamowite wrażenie.

Poniżej widok na ruiny

i widok na okoliczną okolicę

Po powrocie wybraliśmy się na zakupy drobiagów i wyrobów z drzewa oliwnego. Miski, deseczki nie dość że wyglądają estetycznie, to oprócz tego ciągle pachną oliwkami. Polecamy zakupy, a przynajmniej zapoznanie się z asortymentem pobliskich zakładów rzemieślniczych.

Wieczorem pożegnalna gra w duraka i kolejne spożywnanie mythosa.

Nad ranem po śniadaniu Leszek i Emila odwiezli nas na lotnisko. Oni jeszcze zostawali na kilka dni dłużej. Nas wzywała już praca w Kijowie.

Emilo i Leszku, dziękujemy za wszystko. Wspaniałe wakacje, pogodę ducha i optymizm każdego dnia. Mam nadzieję że zobaczymy się niebawem w Kijowie.

 

 

 

 

 

 

 

Kijów i nie tylko I Wiza I Praca I Mieszkania I Transport I Kolej I Ceny I Odessa I Symferopol I Donieck
Polityka i gospodarka I Nowa Europa Wschodnia  I  Ośrodek Studiów WschodnichWPHiI I Kolegium Europy Wschodniej

Turystyka i porady I Blog o Ukrainie  I  PoradyABC Ukrainy

Popularna prasa I Rzeczpospolita  I  KyivPostKommiersantKorespondent I Zahid

 Inne I  Galeria kolegi I Portal Marketera I